One Piece powrócił! 10 marca 2026 na platformie Netflix, miała miejsce premiera drugiego sezonu One Piece w stylu LIVE ACTION

One Piece powrócił! 10 marca 2026 na platformie Netflix, miała miejsce premiera drugiego sezonu One Piece w stylu LIVE ACTION







     
    W marcu 2026 roku, na platformie Netflix miała miejsce premiera drugiego sezonu One Piece. Serial jest adaptacją japońskiej mangi o tym samym tytule, autorstwa Eiichiro Ody z 1997 roku, który pełnił również konsultanta kreatywnego przy tym serialu, a premiera pierwszego sezonu miała miejsce 31 sierpnia 2023 roku. 

    Mówiąc szczerze, to jeszcze w sierpniu 2023 miałem spore obawy co do ów adaptacji i nawet specjalnie nic szczególnego się nie spodziewałem, ale to co obejrzałem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Nie dość, że byłem zachwycony serialowym One Piecem, to jeszcze przez tą adaptację miałem ochotę obejrzeć wersję anime, która niestety mnie wówczas odpychała. Na tamtą chwilę byłem wstanie oglądnąć jedynie pierwszą sagę anime One Piece, później już w 2025 roku, gdzieś w październiku obejrzałem około 270 odcinków, ale niestety na tamten moment nie byłem wstanie oglądać dale tej serii i musiałem zrobić sobie przerwę.
    Z dniem dzisiejszym nadal nie jestem w stanie kontynuować anime ponieważ pewne rzeczy mnie po prostu odstraszają (np dłużenie się niektórych sag i/lub wątków, które na dłuższą sprawę nic nie wnoszą, a są po prostu męczące). Anime w przeciwieństwie do serialu  LIVE - ACTION z Netflixa nie potrafi poważnie podejść do pewnych spraw związanych z życiem i śmiercią bohaterów, przez co czasami stawka jakiegoś wydarzenia przez to bardzo maleje - bynajmniej ja mam takie odczucie.

    Wracając do drugiego sezonu One Piece z Netflixa to tak wysokiej poprzeczki jaką sobie podnieśli twórcy serialu to już chyba bardziej się już nie dało, oczywiście serial ma wady, ale mimo wszystko jest to najlepsza ekranizacja mangi i anime jaka do tej pory powstała, a już na pewno dużo lepsza od Dragon Ball Ewolucja w reż. Jamesa Wonga z 2009 roku. Chociaż w przypadku Dragon Ball'a - to zrobienie takiego filmu/srialu live action wymagałoby jakiegoś pomyślunku, bo chyba nie da się go przenieść na tej samej zasadzie co One Piece, ponieważ wymagałoby to naprawdę dużej ilości pracy, a co za tym idzie dużego budżetu finansowego, więc tu można trochę zrozumieć twórców filmu "Dragon Ball: Ewolucja", że mieli tutaj zupełnie inną koncepcję co do przedstawienia uniwersum smoczych kul, ale mimo to, to nawet to potrafili zepsuć, ale to już temat na zupełnie inną historię. Aby pobawić się Dragon Ballem, twórcy powinni niestety pójść w podobną stronę co w "DB: Ewolucja", ale z tą zmianą, że powinni bardziej trzymać się źródła historii, ale pomysł sam w sobie nie był zły, po prostu legło wykonanie. 
 
    Wracając do One Piece - w tym sezonie, zresztą podobnie jak i w pierwszym nie zabrakło pomysłu na przedstawienie ów świata, postanie nie są zero jedynkowe i widać przede wszystkim, że ten świat żyje, na przykład jak mamy scenę gdy Luffy i jego przyjaciele przypływają do miasta "Long Town" by zrobić zapasy, a główny bohater chciał zobaczyć miejsce stracenia Gol D. Rogera (pierwszego króla piratów). Widać, że twórcy postarali się o detale, takie jak scenografia samego miasta, przedstawienie mieszkańców - widać z daleka, że miasto żyje, nawet sami bohaterowie, którzy jeszcze do tej pory nie byli pokazani, a którzy pojawią się dopiero za jakiś czas zostali pokazani, że oni są i istnieją cały czas tym uniwersum tyle, że nie przyszła jeszcze na nich kolej, ale wiadomo jest, że gdzieś ci bohaterowie żyją i widać, że nie biorą się z powietrza - tak jak w prawdziwym świecie.
    Kolejnym aspektem jest to, iż bohaterowie przez cały czas przechodzą jakieś zmiany, nie są takimi lakami o jednolitych cechach charakteru, ale każdy jest inny i z innego powodu każdy z nich dąży do osiągnięcia swoich indywidualnych marzeń. Podobało mi się również gra aktorska, ale niestety były też kiepskie momenty. Niektórzy aktorzy po prostu nie dowozili, ale byli na tyle dobrzy że jeszcze jakoś dało się to oglądać. Trochę nie podobało mi się że momentami akcja zbyt szybko przeskakiwała, na przykład gdy po zakończeniu akcji na "Little Garden" jedna z bohaterek - mianowicie Nami, traci przytomność, a kolejny odcinek to jest już tzw. time skip i mamy już królestwo Drum i cztery dni w plecy. 
    Twórcy również mieli problemy z efektami specjalnymi, głównie wynikało to z ograniczonych funduszy. Była taka scena gdy Sanji walczył z Mr. 13, a później z Miss Friday (tzw. pechowcy). W scenie walki z Miss Friday i Sanjiego kamera jest zwrócona cały czas w jedną stronę i to jest właśnie efekt małego budżetu, Jak dobrze wiemy, większość środków poszła na stworzenie Tonego Tonego Chopper'a w live action, zresztą cały odcinek siódmy, który został poświęcony Chopperowi i doktorowi Hirilukowi to był majstersztyk. W pewnym momencie łzy płynęły same, i to jest kolejny plus, na który postawili twórcy serialu, nawet drugi odcinek gdzie Luffy musi wydostać przyjaciół z ogromnego wieloryba Laboom'a jest również bardzo wzruszająca, więc nie tylko kostiumy, scenografia czy efekty specjalne oraz sposób przedstawienia historii w formacie live action twórcom się udały, ale również przedstawienie tego w sposób emocjonalny/ Bo jeżeli ja oglądam serial z postaciami, których nie znam, a podczas oglądania łzy lecą mi jak grochy z oczu, to znaczy, że twórcy bardzo dobrze podeszli do tego aby przedstawić historię Chopper'a - bo jest ona bardzo poruszająca, nawet lepiej działa na mnie niż ta przedstawiona w anime.
   
   Mógłbym tak w nieskończoność, ale co za dużo to nie zdrowo, moja ocena pierwszego sezonu to 8/10 - drugi sezon to 8,5/10 (odcinek 7 z Chooperr'em 11/10 - tam emocje leją się z nieba). Jak wspominałem, sezon drugi jest trochę słabszy, ale przez wzgląd na odcinek 7 z back storry Choppera, który oceniam ponad skalę (jak wyżej napisałem) podwyższa mimo wszytko ogólną ocenę całego sezonu drugiego. Nawet historia Nami z pierwszej odsłony serialu nie była tak emocjonująca jak ta z Choperem, bynajmniej ja mam takie odczucie.




 
 
 
 
Źródło:

Komentarze